| Cmentarium | ||
CmentarzeCmentarz Świętokrzyski
|
|
Lokalizacja: ul. Emilii Plater/Wspólna/Św. Barbary/Nowogrodzka, Śródmieście.
Historia Według Kazimierza W. Wójcickiego Misjonarze podjęli starania o utworzenie tego cmentarza jeszcze w 1745 r., a z Korespondencji w sprawie założenia cmentarzy podmiejskich wynika, iż parafia świętokrzyska była najbardziej zaangażowana w zakładanie nekropolii z dala od miasta. Dopiero jednak energiczna działalność biskupa Antoniego Onufrego Okęckiego umożliwiła powstanie Cmentarza Świętokrzyskiego1. Nekropolię zlokalizowano bardzo daleko od zabudowań miejskich, dosłownie "w polu" (zob. plan z 1831 r. il. obok), bo na części folwarku świętokrzyskiego (tzw. "szerokiej wólce"), nabytej jeszcze w 1678 r. od ojców paulinów2. Do sprawy organizacji nowego miejsca pochówków Misjonarze podeszli doprawdy profesjonalnie. Wszelkie przygotowania poprzedziła statystyka, czyli oszacowanie rocznej liczby pogrzebów w parafii, co pozwoliło wymierzyć niezbędną powierzchnię cmentarza. Niestety, ze względu na brak funduszy prace posuwały się wolno i dopiero w 1781 r. ukończono kaplicę św. Barbary3 (z trzema ołtarzami), katakumby, domek dla służby cmentarnej4, wytyczono kwatery po 800 grobów, a przede wszytkim wymurowano ogrodzenie z wejściem od ul. Nowogrodzkiej. Na rogu tejże ulicy oraz ul. Marszałkowskiej ustawiono krzyż, który miał pełnić rolę "drogowskazu", prowadzącego do nowej nekropolii5. Dodatkowo wokół cmentarza Komisja Brukowa wyznaczyła specjalną strefę (69,12 m), gdzie nie wolno było stawiać żadnych budynków6. Cmentarz miał kształt zbliżony do kwadratu, którego południową ścianę i połowę wschodniej tworzyły katakumby, rozbudowane nieco w późniejszych latach tak, że mogły pomieścić 826 trumien7. Pośrodku południowego boku, na wprost wejścia na cmentarz ulokowano kapliczkę św. Barbary. Z biegiem lat w rogach nekropolii od ul. Nowogrodzkiej powstały również dwie kostnice (zachowane co najmniej do 1898 r.)8. Warto też zauważyć, iż w swej (krótkiej co prawda) historii Cmentarz Świętokrzyski nie był powiększany. Wybiegamy jednak nieco w przyszłość, a tu jeszcze trzeba wiele powiedzieć o początkach ;) Uroczystego poświęcenia nekropolii parafii Św. Krzyża dokonał sam bp Antoni Onufry Okęcki dnia 9 sierpnia 1783 r., co upamiętniono tablicą, wmurowaną nad drzwiami kaplicy cmentarnej. Wyryty na niej napis głosi po wsze czasy: "Ad majorem dei gloriam, ad fidelium animarum salutem aeternam,
Z założenia nekropolia miała służyć głównie parafianom św. Krzyża, w tym zmarłym w szpitalach Św. Rocha i św. Kazimierza. Życie sprawiło jednak inaczej (hmm... właściwie w odniesieniu do cmentarza śmiesznie to brzmi ;)). Przez kilka lat po poświęceniu Cmentarza Świętokrzyskiego niewiele konduktów zmierzało w jego kierunku. Cóż z tego, że już w 1783 r. w katakumbach (a więc w miejscu dla tych "lepszych") spoczął niejaki Jan Souchaj (zm. 19 września 1783 r.)10? Pierwsze groby należały głównie do pensjonariuszy szpitali, którzy żyjąc na łasce społeczeństwa, także po śmierci nie mieli prawa "wybrzydzać". Inna grupę stanowił kler parafialny tj. księża Misjonarze i siostry szarytki, pracujące w szpitalach. Im z kolei grymasić nie wypadało, a tylko wzór dawać ;) Według legendy dopiero przykład biskupa smoleńskiego Gabriela Wodzińskiego (Wodzyńskiego) przełamał niechęć warszawiaków. W testamencie duchowny zażyczył sobie, aby jego zwłoki pogrzebano właśnie na Cmentarzu Świętokrzyskim, co też nastąpiło 27 listopada 1788 r. Doczesne szczątki Gabriela Wodzińskiego złożono po lewej stronie drzwi kościelnych i jeszcze w l. 40-50-tych XIX można było przeczytać na jego nagrobku: "Illustrissiumus et Reverendissimus dominus Gabryel Wodziński, episcopus smolenscensis, Eques Aquillae Albae, vir plenus dierum ac gloriae, aetatis 62. Episcopatus 30. Obiit 27 Novembris Anno Domini 1778. Hic Sepeliri voluit."11 Z biegiem lat Cmentarz Świętokrzyski zaczął pełnić funkcję głównej nekropolii dla południowej części Warszawy: tu spoczęli polegli w czasie insurekcji kościuszkowskiej (1794 r.), zmarli w szpitalu Dzieciątka Jezus (od 1799 r., zob. też Cmentarz przy szpitalu Dzieciątka Jezus [lnk])), a także w wojskowych lazaretach12. Przy kaplicy św. Barbary jeszcze przed 1818 r. pogrzebano szczątki wojaków ekshumowane z cmentarza na górnej Agrykoli, a w 1818 r. przeniesiono nań prochy i pomniki ze zlikwidowanego Cmentarza Ujazdowskiego przy kościele św. Anny i św. Małgorzaty. Do historii - wiadomo - przechodzą jednak "wybitni", a nie szarzy obywatele. Z kogóż więc składała się towarzyska "śmietanka" pochowanych na Cmentarzu Świętokrzyskim? Ano, z wojskowych tej miary co gen. Michał Sokolnicki (1760-1816), ludzi pióra jak Józef Bielawski (1739-1809), Józef Szymanowski (1748-1801), Piotr Świtkowski (1744-1793), Józef Epifani Minasowicz (1718-1796), lekarzy - Michał Bergonzoni (1748-1819), działaczy oświatowych - Józef Lipiński (1764-1828), uczonych - Wawrzyniec Surowiecki (1769-1827), Marek Antonii Pawłowicz (1789-1830), Antoni Dąbrowski (1769-1825), artystów - Jan E. Ścisło (1792-1804), Karol Bechon (1732-1812), Wojciech Jaszczołd (1763-1821), Józef Kosiński (1753-1821), Hilary Szpilowski (1753-1827). Uff... dużo tego było, a z kronikarskiego obowiązku trzeba również wspomnieć o mniej "wybitnych". Cóż, może to zbyt krzywdzące określenie np. dla Elżbiety z Szydłowskich Grabowskiej (1749-1810), morganatycznej małżonki króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, ale na pewno zbyt łagodne dla marszałka sejmu rozbiorowego Adama Ponińskiego (1732/1733-1798) czy powieszonych 9 maja 1794 r.: Józefa Ankwicza (pierwszy podpisał rozbiór Polski w 1793 r.) i hetmanów wysługujących się Rosji tj. Piotra Ożarowskiego i Józefa Zabiełło. Nie było jednak pisane, aby Cmentarz Świętokrzyski przeszedł do historii inaczej niż jako wspomnienie. Przyczyna tego smutnego losu była trywialna: wody gruntowe. Nekropolię ulokowano bowiem na terenie podmokłym, stąd kiedy w na przełomie 1816/1817 r. Pan Bóg zesłał wilgotną zimę, konieczne było wykopanie rowów i kanałów odprowadzających wodę z cmentarza, bo wszystko pływało. Niezbyt to też pomogło, gdyż woda zdążyła podmyć i uszkodzić fundamenty katakumb. O wiele większym problem było jednak "przetrupienie". Już w l. 20-tych XIX w. cmentarz był mocno zapełniony13, do czego przyczyniły się w dużej mierze wspomniane pochówki z wojskowych szpitali. Kopanie mogił zbiorowych i usuwanie starych grobów niewiele dawało. Na dodatek w czasie powstania listopadowego wybuchła epidemia cholery, co wymusiło założenie dodatkowego cmentarza "na Koszykach" i... zamknięcie Cmentarza Świętokrzyskiego, najpierw 29 lipca 1831 r.14, a ostatecznie 17 marca 1836 r. W owym czasie liczba nieboszczyków pochowanych przy ul. Nowogrodzkiej osiągnęła 130 000. Na tym jednak historia nekropolii świętokrzyskiej się nie kończy. W ciągu wielu lat cmentarz znajdował się w stanie przykrego zaniedbania, w wyniku którego w 1851 r. zawaliła się pierwsza część katakumb, a druga groziła tym samym15. Wstrząsający obraz nekropolii w l. 50-tych XIX w. przekazał potomności Kazimierz W. Wójcicki: "Obszar cały, choć murem obwiedzionej ziemi, pograbiony, poprzepadany, jakby ten cmentarz dopiero co nawiedziło silne trzęsienie ziemi; - z rozszarpanych grobów, sterczą szczęty spróchniałych trumien - zardzewiałe blachy z napisami, nagie czaszki i kości strupieszałe. Dwa tu depczem pokłady, jedne na drugich złożone trupów; katakumby w części zawalone w gruzach, drugie chylące się co chwila do upadku. Nie masz widoku nad ten smutniejszego. Ruiny wspaniałych naszych zamków i grodów, opromieniają poetycznie wspomnienia przeszłości - nad każdem rumowiskiem historya rozwija swą kartę, na cześć i podziw potomnych; - tu rozwaliny katakumb, potrzaskane kamienie nagrobne i ziemia z roztwartem łonem swojem, jakby wyrzucające z siebie prochy zmarłych, na wieczny odpoczynek zagrzebane w niej spokój, bolesne obudzają uczucie. Nie dosyć że tylu spustoszeń nurtujące strumienie były powodem16; - i ręce ludzkie bezbożne, pomagały do coraz większego spustoszenia cmentarza Święto-krzyskiego. Grabieżcy, co noc tłumem wchodzili dla wydzierania tablic marmurowych, i już je prawie wszystkie zabrali! Tak zniknęła tablica wielka, z napisem jenerałowi Sokolnickiemu17, wmurowana w katakumby; dziś gotowe do upadku; - pozostały tylko płyty kamienne, i na nich ślady zbójeckiej siekiery a młota, co probowały, szukając na zdobycz, kosztowniejszego marmuru! Kiedym zwiedzał te ruiny cmentarza, wiele tablic marmurowych wydartych z grobowców i ustawionych pod murem, oczekiwało na swoich nocnych złodziei. Leżał i młot zapomniany przez nich za jedną płytą. Stróż, który czuwa, nie wiele może podołać; bo łupieżcy, gromadnie dzieło zniszczenia pod cieniem nocy wykonywają."18 Decyzję o faktycznej likwidacji cmentarza władze państwowe podjęły w kwietniu 1859 r.19 Wspaniałomyślnie zezwolono rodzinom pochowanych przenieść szczątki na Cmentarz Powązkowski (do 1 stycznia 1860 r.). Z kolei tablice nagrobne miały być przekazane zgromadzeniu księży Misjonarzy, od którego można je było bezpłatnie odebrać w ciągu roku. Co było potem? Ano, w początku 1860 r. zwłoki sprzed 40 lat zostały złożone we wspólnych mogiłach, ulokowanych po bokach kościółka, ukończono też rozbiórkę pozostałych katakumb20 i... to wszytko. Jeszcze w czasach publikacji monografii Kazimierza W. Wójcickiego, w kaplicy św. Barbary odbywały się nabożeństwa opłacane przez rodziny pochowanych, lecz wraz z faktyczną likwidacją cmentarza kościółek stopniowo zmienił się w skład rupieci, a po trzech ołtarzach zostały tylko ślady21. W 1865 r. cmentarz został jednak uporządkowany przez rzemieślników kolejowych pod przewodnictwem majstra Hipolita Świderskiego22. W czynie społecznym (jak pięknie to brzmi... ;)) zebrali ocalałe tablice nagrobne i wmurowali je w ogrodzenie23, wyrównali grunt cmentarny24, obsadzając go mnóstwem drzew, wystawili także nową bramę, od której poprowadzili asfaltową drogę do kościółka. Z kolei świątynia św. Barbary została odnowiona i wzbogacona o dwa ołtarze z obrazami NMP Niepokalanego Poczęcia i patronki kościółka25. Kolejarze postarali się także o duchownego, który w niedziele i święta odprawiał nabożeństwa26. Władze doceniły wysiłek społeczeństwa i rok później przy kościółku św. Barbary została erygowana parafia, a na dawną nekropolię - że tak powiem - wróciło życie ;). Sielski obrazek cmentarza z końca XIX w. przekazał nam Wiktor Gomulicki: "Na cmentarzyku ładniej jak w ogrodzie. Ukośne smugi słońca przedzierają się przez gęstwinę drzew, złocąc ściany kościoła i murawę pokrytą bladym, jesiennym kwieciem. Rosną tu kasztany, wierzby, topole i olchy, a nawet brzózka płacząca szepcze coś na boku drżącymi listkami."27 Oprócz tablic wmurowanych w ogrodzenie do końca XIX w. zachowało się też kilka monumentów28. W pobliżu kościółka można było odszukać dwie płyty nagrobne (Napoleona Dolańskiego, ur. 1 maja 1807 r., zm. 1 lutego 1831 r. i drugą z nieczytelną inskrypcją) oraz monument z piaskowca Jana Stompfa (zm. 29 stycznia 1836 r.) i jego małżonki Domicelli z Plakiewiczów Stompfowej (zm. 7 września 1835 r.)29. Z pewnością najbardziej rzucało się w oczy mauzoleum rodziny Grabowskich (zob. il. obok) zapoczątkowane, jak chce legenda, przez zmarłą młodo Aleksandrę Krasicką, córkę sławnej Elżbiety z Szydłowskich30. Znalazło w nim spoczynek całkiem spore grono krewnych obu pań, lecz niestety z biegiem lat wiele tablic... hmm... zmieniło miejsce... pobytu ;). W 1865 r., podczas akcji porządkowania nekropolii, do mauzoleum wstawiono ołtarz św. Józefa, zamieniając je w kaplicę przedpogrzebową. Po wybudowaniu kościoła św. Piotra i Pawła funkcję tę przejęła dawna świątynia św. Barbary, a ołtarz św. Józefa z mauzoleum Grabowskich zabrano, jednocześnie zamykając je na klucz. Zostało zburzone po 1902 r. i w jego miejscu powstała brama wychodząca na ul. Św. Barbary31. Taka przestrzeń w centrum miasta nie mogła się marnować tym bardziej, że parafia stawała się coraz ludniejsza. W l. 1883-1885 na środku Cmentarza Świętokrzyskiego wybudowano nową, olbrzymią świątynię Św. Piotra i Pawła projektu Edwarda Cichockiego i Józefa Piusa Dziekońskiego. Mniej więcej w l. 90-tych XIX w. na dawnej nekropolii Św. Krzyża pojawił się gmach, nawiązujący do cmentarnych "tradycji" miejsca. Mowa o monumentalnym, neogotyckim mauzoleum rodziny Przeździeckich, które stanęło w północno-wschodnim narożniku cmentarza. Warto też wspomnieć o zachowanym do dziś swoistym "epitafium" wystawionym na wprost wejścia od ul. Emilii Plater. Całkiem udana rzeźba dłuta Ludwika Pyrowicza32, została poświęcona przez Różę z Robakowskich Michalską pamięci małżonka Wincentego (zm. 19 września 1897 r.), chociaż wolę nie wnikać, dlaczego przedstawia Chrystusa i jawnogrzesznicę... ;P Pod koniec XIX w. niewiele zostało z cmentarnej przeszłości otoczenia kościoła św. Piotra i Pawła, lecz Cmentarz Świętokrzyski inspirował artystów. Ot, np. w zaduszkowym numerze "Tygodnika Ilustrowanego" z 1897 r. znalazła się ciekawa grafika Antoniego Kamieńskiego pt. Figlarze. Artysta umieścił "akcję" właśnie na nekropolii ks. Misjonarzy, co poznać po tablicach z katakumb wmurowanych w ogrodzenie oraz przylegającej do niego kapliczce ze stacją drogi krzyżowej (wystawionej pod koniec XIX w.). Inną ze stron w tym samym zeszycie ozdobiła winieta (także Kamieńskiego), przedstawiająca cmentarz z grobowcem uderzająco podobnym do mauzoleum Grabowskich33. Nie wszytcy traktowali dawną nekropolię z należnym pietyzmem, co niestety nie jest czymś wyjątkowym w dziejach miejsc pochówków. W 1902 r. Jan Starożyk utyskiwał, że jakkolwiek mur cmentarny pamiętał jeszcze czasy stanisławowskie, to znajdywały się w nim liczne... wygódki dla pań i panów (tuż obok kaplic Drogi Krzyżowej)!34 I tym razem, podobnie jak dla całej Warszawy, również dla Cmentarza Świętokrzyskiego istotną cezurą w dziejach był 1939 r. Z zawieruchy wojennej przetrwała co prawda kaplica św. Barbary, ale tylko wyjątkowe "sokoły" dopatrzą się, co też wyryto na tablicy fundacyjnej, umieszczonej nad wejściem (że już o znajomości łaciny nie wspomnę ;)). W toku powojennych renowacji zamalowano też urocze aniołki zdobiące niegdyś fasadę kaplicy (zob. zdjęcia zamieszczone w serwisie www.warszawa1939.pl). W 2005 r. ocalałe tablice nagrobne, wmurowane niegdyś w zewnętrzne mury, usunął lokalny proboszcz35 (pozostała tylko jedna na wschodniej ścianie kaplicy). Okrutnie los obszedł się z kościołem św. Piotra i Pawła, który został przez hitlerowców wysadzony tak, że pozostała po nim jeno kupa gruzu. Co prawda odbudowano go w l. 1950-1970, ale już w całkowicie innej formie według projektu Stanisława Marzyńskiego (też ładnej, ale...)36. Czego Niemcy nie zniszczyli, dokończyła... sama nie wiem jak to nazwać... W niezłym stanie wojnę przetrwało bowiem mauzoleum Przeździeckich, ale zostało rozebrane i wykorzystane do budowy kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej na Cmentarzu Bródnowskim. W jego miejscu przedłużono ul. Św. Barbary, doprowadzając ją zakrętami do ul. Nowogrodzkiej oraz wzniesiono nowe skrzydło teatru muzycznego "Roma". Dziś tylko wyjątkowo dociekliwi turyści, będąc "w terenie", mogą dowiedzieć się o istnieniu Cmentarza Świętokrzyskiego. Przypomina o tym bowiem zaledwie krótka (i nieco ukryta) informacja, umieszczona w przedsionku kościoła św. Piotra i Pawła. Być może podczas tej wyliczanki nazwisk i dat umknęło nam najważniejsze tj. znaczenie Cmentarza Świętokrzyskiego dla "sprawy polskiej" ;) Nie, nie przejęzyczyłam się :). Żaden artykuł, poświęcony naszym nekropoliom, nie obejdzie się bez wzmianki o "pierwszym w Polsce cmentarzu podmiejskim", co... jest nieprawdą! Cmentarz Świętokrzyski nie był pierwszym w Warszawie (a już tym bardziej w Polsce) miejscem pochówków, położonym z dala od zwartej zabudowy, ale był pierwszym tego typu przeznaczonym jednocześnie dla wszytkich parafian, bez względu na ich status społeczny. "Pisze się" to dłużej, ale jest bliższe prawdy :) (zob. tez Cmentarze krótko i zwięźle : prosta historia). © Sowa Przypisy:
Źródła
|